Jagiellonia Białystok to nie tylko siła ofensywna w osobach Tomasza Frankowskiego i Kamila Grosickiego. Cichym bohaterem jest także Bruno Coutinho, który po pierwszej zupełnie nieudanej przygodzie z białostockim klubem, teraz stanowi o jego sile - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
Prywatnie Bruno jest najlepszym przyjacielem grającego w Manchesterze United Andersona. Twierdzi, że mógł zrobić podobną karierę do swojego kolegi.- Była na to szansa. Z Gremio miałem odejść do Palermo, ale klub nie chciał mnie puścić. Kiedy wreszcie się na to zdecydował, dobrych ofert z Europy nie było. A ja chciałem się pokazać na tym kontynencie. Pierwsza okazja nadarzyła się, gdy pojawiła się Jagiellonia - przyznaje Bruno.Piłkarz samowolnie opuścił klub, ale po powrocie gra jak z nut. Nie uważa się za najlepszego w Jagiellonii.
- Najlepszy jest zdecydowanie Frankowski. Wie, jak mądrze ustawić się na boisku. No i Grosicki, nie widziałem jeszcze piłkarza z taką szybkością - mówi.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"

0 komentarze:
Prześlij komentarz